Biedronka w Gdyni łamie nakaz nieobsługiwania klientów bez maseczek

Dziś czyli 31.10.2020 w Biedronce w Gdyni przy ulicy Unruga jak co tydzień robiłem zakupy zostałem w obecności ochroniarza wyrzucony ze sklepu przez klienta. Za zwrócenie uwagi pracownikowi sklepu, że nie powinien obsługiwać klientki bez maseczki. Ale od początku…

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze.
Biedronka w Gdyni łamie nakaz nieobsługiwania klientów bez maseczek
Foto: Google Maps

Aktualizacja: 03.11.2020

Jak co sobota robiłem zakupy w sieci Biedronka. Stanąłem wraz z żoną w kolejce do kasy. Za moją żoną stanęła kobieta bez maseczki i niezachowując należytej odległości czyli kolokwialnie mówiąc sapała za plecami mojej żony. Moja żona zwróciła uwagę tej pani, żeby się odsunęła. Pani z dumą w głosie stwierdziła, że ona nic nie musi bo ma zaświadczenie od lekarza.

Usłyszałem tą rozmowę i zwróciłem uwagę kasjerce, że chyba nie powinna tej pani obsługiwać ponieważ nie ma zasłoniętych ust i nosa. Pani w pierwszym odruchu, odpowiedziała, że tak i odmawia obsługi tej pani, wezwała Panią kierownik – Annę. Pani kierownik przyszła i w pierwszych 10 minutach nie potrafiła podjąć decyzji co ma z tym zrobić.

Klienci mogą robić zakupy w Biedronce bez maseczek?

Wytłumaczyłem Pani kierownik, że dwa dni wcześniej była dosłownie taka sama sytuacja i inna Pani kierownik odmówiła dla pana bez maseczki obsługi. Tłumacząc to mi i temu panu, że ma odgórnie wytyczne: Że codziennie ma sprawdzany monitoring i że za obsługę klientów bez maseczki grozi jej i pracownikom kara.

Zadałem pytanie Pani Annie co się zmieniło w dwa dni? W między czasie podszedł ochroniarz który zwyczajnie kazał mi opuścić sklep ponieważ wszczynam awanturę. Zapytałem, że ja jestem w maseczce i to nie ja powinienem opuścić sklep. Czekam na przyjazd policji bo sam ją wezwałem. Zacząłem się przyglądać identyfikatorowi pana ochroniarza,  a on kiedy zobaczył, że czytam jego identyfikator szybko go schował. Obawiał się czegoś? 

W tym momencie podbiegł klient i wypchnął mnie na oczach ochroniarza ze sklepu. Ochroniarz zupełnie nie zareagował! Nie wiem co działo się na sklepie bo czekałem na dworze na przybycie policji. Pan który mnie wypchnął z dumą krzyczał na sklepie, że jestem frajerem i inne wyzwiska. W tym czasie pani kasjerka obsłużyła panią bez maseczki.

Atak na klienta Biedronki na oczach ochrony sklepu

Pani bez maseczki wyszła po dokonaniu zakupów, agresywny pan również i czekali na przybycie policji twierdząc, że mają rację. Pan odgrażał się, że odpowiem za robienie mu zdjęć bo to jest nielegalne. Starałem się panu wytłumaczyć, że nagrywam materiał jako dowód w sprawie, że naruszył moją nietykalność cielesną. Pan nie przyjmował do wiadomości, wyzywał mnie oraz biegał po całym parkingu.

Kiedy policja przyjechała pan zaczął krzyczeć, że ja wyzywałem tą panią kiedy ja w zasadzie nic do tej pani nie powiedziałem tylko miałem pretensje do obsługi sklepu. Policja sprawdziła zaświadczenie okazało się że jest nieważne. Policjant pouczył panią i powiedział, że sprawa zostanie skierowana do sądu. Został problem z panem który naruszył moją nietykalność cielesną.

Czuję się zagrożony teraz robiąc zakupy w sieci Biedronka. Jest to atak na osoby które przestrzegają zasady obowiązujące w naszym kraju. Raz, że mogę zostać zarażony przez osobę bez maseczki, drugie kiedy ja jako zagrożony klient nie mogę liczyć na pomoc ze strony kierownika sklepu oraz ochrony sklepu. Zatem informuję każdego kto ceni swoje zdrowie, oraz życie, aby nie robił tam zakupów, ponieważ może zostać zarażony koronawirusem oraz nie może liczyć na żadną pomoc ze strony obsługi sklepu Biedronka oraz ochrony sklepu. Lekceważący stosunek ów pracowników jest porażający. Niedbają o wizerunek ani firmy ani zdrowia klientów. 

Szok niedowierzanie co się dzieje w sklepach Biedronki

Do zarządu spółki Jeronimo Martins:

Mamy ogromny problem w naszym kraju, codziennie mamy przyrost ludzi zarażonych, a Państwa pracownicy pozwalają na takie zachowania na terenie sklepów. Nie wiem czy jest to Państwa polityka czy winę ponoszą pracownicy? Bo jedna pani kierownik mówi co innego druga co innego. Ciekawe pytanie, mam nadzieję że napiszecie do mnie i powiecie jakie jest Wasze stanowisko. Kolejne pytanie: Dlaczego ochroniarz będąc w pracy zakrywa swój identyfikator? Boi się czegoś? Przecież wiadomo będzie kto był w pracy 31.10.2020 w Biedronce na Unruga. Dlaczego nie zareagował na to się stało? Dlaczego to mi kazał opuścić sklep? Może dlatego, że średnio w miesiącu jest jedna afera w tym sklepie. Np. Sprzedaż przeterminowanych produktów! Wtedy pan ochroniarz nie wyszedł ze swojego ukrycia i nie zwrócił uwagi, że klient jest za głośny. Bo ewidentnie była to wina pracowników sklepu. Kiedy była afera, że pani kasjerka zostawia obsługującego klienta i idzie wykasować błąd w kasach samoobsługi – gdzie wtedy był pan ochroniarz?

Jakim trzeba być ignorantem, żeby świadomie narażać inne osoby będące w sklepie na zachorowanie na COVID-19. Personel medyczny ma pełne ręce roboty, a takie lekkomyślne zachowanie pracowników Biedronki sprawia, że będą mieli pracy jeszcze więcej. Czy podołają temu, już widzimy, że nie ma miejsc w szpitalach. Zajmujemy czas policji, która również powinna odpocząć od pracy stania na ulicach by utrzymywać porządek na strajku kobiet. Jakich czasów dożyliśmy, żeby liczyło się tylko JA! Nie ma dobra wszystkich, liczy się JA. To pusty frazes powtarzany przez polityków w telewizji. Prawo dotyczy wszystkich i powinniśmy się do niego stosować dla dobra nas wszystkich. Czy się to komuś podoba czy nie.

Pieniądze to nie wszystko ale wszystko bez pieniędzy to …

Polacy zostali podzieleni przez obecną partię rządząco to widać na każdym kroku i przede wszystkim w takich sytuacjach. Nie idziemy ku dobru naszemu, a raczej samounicestwieniu. Przemyślmy to czy to dobry kierunek.

Stanowisko rzecznia prasowego:

Rzecznik prasowy Jeronimo Martins podczas dzisiejszej rozmowy telefonicznej (03.11.2020 godzina: 10:20) odmówiła wszelkiej współpracy. Zatem można stwierdzić, że firma nie poczuwa się do odpowiedzialności za wynikły incydent. Lekceważy fakt zarażenia się na terenie ich sklepów COVID-19. Broni lekcewarzący stosunek swoich pracowników do panujacej epidemii. Odmówiła przekazania danych firmy ochroniarskiej by móc skontaktować się z nią w sprawie niedopełnienia obowiązków przez ich pracownika. Jak widać pracownik ochrony dobrze widział co robi ukrywając plakietkę. To jest poprostu szok! Takie rzeczy tylko w sieci Biedronka. To nie pierwszy raz kiedy rzecznik prasowy Jeronimo Martins odmawia współpracy. Ja rozumiem, że Onetem nie jesteśmy, ale lekceważący stosunek rzecznika prasowego pokazuje dlaczego pracownicy na hali sprzedażowej są tacy sami w stosunku do klienta. 


Źródło: WIRTUALNEMEDIA.INFO